CLASH OF THE GAMES: Wady gier video cz.4

Od dawien dawna nurtowała mnie sprawa porównania gier planszowych z grami video. Wiele razy zastanawiałem się nad tym, czym się różnią, jakie są zalety danej gałęzi gier, a jakie wady. Jak wiadomo, gry są na porządku dziennym. W tych czasach mamy wszystko na wyciągnięcie ręki. Ponadto jest ich tak dużo, że nie starczy czasu, aby w każdą zagrać. Przy takim wachlarzu rozwiązań można zbzikować. Dlatego postanowiłem zakasać rękawy i przeprowadzić porównanie. W jakim celu? Aby zobaczyć, jak wygląda ten pojedynek, gdyż zawsze jest to kontrowersyjny temat. Z pewnością łatwo nie będzie, lecz postaram się sprostać temu zadaniu. Clash of the Games jest 5 częściowym artykułem, w którym przedstawię dobre i złe strony gier, jakie uważam za słuszne, a potem podsumuję i wyłonię „zwycięzcę”.

I pamiętaj. Czytasz na własną odpowiedzialność.

Skupiając się na wadach gier planszowych, można sprecyzować trzy, góra cztery główne gałęzie, w których mogą się one ukierunkować. Chociaż wydaje się to mało, to ich różnorodność w podkategoriach jest już bardziej rozbudowana. Skupiając się jednak na typach, a nie podtypach, to główną bolączką gier video jest wpływ jaki mają na człowieka. Ponadto, można też wyodrębnić jeszcze dwa rodzaje, a dokładniej koszta oraz wymagania. I to właśnie nimi, zajmę się w pierwszej kolejności.

Chcesz być najlepszy? Płać.

Powyższe zdanie ma wiele odniesień, aczkolwiek powód zawsze ma ten sam. W niektórych grach (głównie Free to Play) możemy spotkać się z mechanizmem zwanym Pay to Win (P2W). Charakteryzuje się on tym, iż gracze mogą zakupić specjalne przedmioty, ulepszenia, skracanie czasu itd. Dzięki temu, zyskują przewagę nad innymi graczami. Ci, którzy chcą grać w sposób normalny, tj. bez wspomagaczy, praktycznie nie mają szans wyprzedzenia osób opierających się na tych dodatkach. To sprowadza się do tego, że inni gracze albo zakupują te wspomagacze, co wypycha kieszenie wydawcy, albo kontynuują grę niezbyt przejmując się ową przewagą, lub po prostu przestają grać. Problem w tym, że owymi graczami zazwyczaj są młodzi ludzie, którzy nie szczędzą pieniędzy na dodatkowe usprawnienia. Z tego powodu, mogą popaść w różne konflikty, czy to z rodziną, czy znajomymi, gdyż pieniądz bywa okrutny, acz potrzebny. Oczywiście, jest to bardzo mały odsetek zachowań, gdyż zazwyczaj kończy się tym, że grę odstawia się na bok. Niestety, fundusze które zostały zainwestowane tę grę, po prostu przepadają. Warto zatem zwrócić uwagę na tego typu gry i podejrzeć nasze pociechy, czy aby przypadkiem nie trwonią pieniędzy na takie rzeczy. Bez dwóch zdań jest też wiele gier, które pomimo wrzucanych pieniędzy, nie zrobią z nas najlepszego gracza. W tych tytułach, możemy stracić swoje pieniądze na zakup bezsensownych walut w grze czy upiększeń (np. wygląd postaci). Jednak najważniejszym, na co chciałbym zwrócić tutaj uwagę, to złudne poczucie posiadania czegoś. Wiele osób nie dopuszcza do siebie, bądź nie chce brać pod uwagę jednej rzeczy. Wszystko co jest w postaci wirtualnej, czyli gry na koncie, postacie, przedmioty i inne różne wymyślności, tak naprawdę nie są nasze, tylko tej drugiej strony, która to udostępnia.  Przykład? Zainwestowaliśmy dużo pieniędzy w rozwój postaci w jakiejś przeglądarkowej grze. Niestety, gdzieś złamaliśmy jakiś punkt regulaminu i nasze konto zostało zbanowane. Super, jeśli będzie to na kilka godzin, dni. A co jeśli dożywotnio? Możemy się odwoływać, iść do sądu. Nawet jak wygramy rozprawę, otrzymamy zwrot części pieniędzy, to ta druga strona i tak jest wygrana. Przecież takich jak „Ty” było wielu. Ty odzyskałeś, a inni stracili. W kolejnym przykładzie, załóżmy, że wydawca tej przeglądarkowej gry, zamyka serwery bez podania powodu. Zbyt oczywisty bądź błahy przykład? Na cel weźmy giganta – firmę Blizzard. Każdy z Was zapewne kojarzy grę World of Warcraft. Jak myślicie, co by się stało, gdyby pozamykali serwery i zwinęli interes. Złudna nadzieja na odzyskanie czegokolwiek. Oczywiście jest to założenie czysto hipotetyczne, gdyż sytuacja taka jest praktycznie nie możliwa. Jedynym powodem, który skłoniłby tę firmę do zamknięcia serwerów, byłby brak graczy, a wtedy nikogo nie obchodziłyby pieniądze włożone w grę. Niezależnie od powyższych przykładów, w momencie w którym tracisz dostęp do konta – nie masz tego. Dawno temu kupowaliśmy gry w formie fizycznej, a teraz odchodzi to powoli do lamusa. To z kolei daje firmom większe pole do popisu. Wystarczy zablokować nam dostęp i po kłopocie. Jesteśmy pozbawieni tego, co tak długo zbieraliśmy. Dlatego, czasami zastanowić się nad tą całą cyfryzacją.

Wymagania

W tym zestawieniu, nie sposób nie wspomnieć o wymaganiach, a raczej potrzebach gier video. Nie od dziś wiadomo i Ameryki nie odkryję, jak napiszę, że aby grać, trzeba mieć jeszcze na czym. Mamy takie czasy, że praktycznie w każdym domu (przynajmniej w bardziej cywilizowanych krajach) jest sprzęt elektroniczny w postaci komputera, laptopa, tableta, konsoli czy smartfona. Na każdym z nich, możemy czerpać przyjemność z gier video. I chociaż mamy w domu urządzenie potrzebne do odtwarzania, to nie zawsze jest ono wystarczające. Słabszy sprzęt może nie uciągnąć gry, w którą chcielibyśmy pograć. Być może to zbytnio wyolbrzymiam, aczkolwiek nie każdy ma w domu sprzęt, który pozwoli na uruchomienie każdego tytułu na minimalnych, a tym bardziej maksymalnych ustawieniach. W tym momencie, przychodzą nam na pomoc konsole, które są stworzone głównie po to, aby czerpać radość z gier. Jednakże, jest to kolejny koszt. Czy duży, czy mały – nieistotne. Każdy ma własną zasobność portfela i od niej zależy jej wielkość. Mimo to, dalej jest to jakiś wydatek. Załóżmy też, że chcielibyśmy zagrać w tytuł, który jest na konsoli Sony, a mamy w domu konsolę od Microsoftu. I co w tym przypadku? Nie trzeba być znawcą, aby wiedzieć że bywają tytuły, które są dostępne do grania tylko na konsoli jednej z tych firm. Przykładem jest chociażby gra Uncharted, dostępna na Playstation. Po drugiej stronie barykady mamy nie gorszą grę, Forza Motorsport. I co teraz? Kupić kolejną konsolę aby zagrać w niedostępną dla nas grę? Można i tak. Owszem, sprzętu (jako ogółu) używamy też do innych czynności, takich jak praca czy oglądanie filmów, lecz w tym artykule, skupiam się na wadach, a wymagania są jedną z nich.

Hobby? Czy aby na pewno?

Wiele osób uważa gry video za hobby i jestem zdania, że mają jak najbardziej rację. Każde zajęcie, któremu się poświęcamy, jest pewnego rodzaju zainteresowaniem, na którym skupiamy większość swej uwagi. Niestety, gry video mają to do siebie, że potrafią pochłonąć nas niczym czarna dziura. Do czasu kiedy potrafimy to kontrolować, jest wszystko w jak najlepszym porządku. Schody zaczynają się w momencie, gdy nie jesteśmy w stanie nad tym zapanować. Nie bez powodu, gry video są uznawane za jeden z nałogów. W tych dziwnych czasach, gry plasują się bardzo wysoko, jeśli chodzi o zestawienie uzależnień. Bez wątpienia nie są one tak niszczące człowieka jak alkohol czy inne używki, aczkolwiek bywają groźne. Samobójstwa czy śmierć w wyniku braku odpoczynku, to bardzo marginalne zjawiska, którymi nie powinniśmy zbytnio się przejmować. W większym stopniu, zwróciłbym uwagę raczej na wpływ jaki mają na człowieka, a głównie na rozwijającą się młodzież. Bezmyślne siekacze wypłukują ludzi z empatii i uczuć. Za to wzmacniają w nich agresję i potrzebę jej obecności. Można to zaobserwować chociażby na ulicy, w przypadku gdy komuś dzieje się coś złego, a niektóre osoby zamiast pomóc, stoją i nagrywają owe zdarzenie. Oczywiście jest to też wpływ naszych czasów, aczkolwiek gry są częścią tej znieczulicy społecznej. Jest to zagrożenie dla prawidłowego rozwoju psychicznego, a u osoby dorosłej – zaburzenie. Dlatego przy wyborze gry, powinniśmy skupić się na odpowiednim jej dopasowaniu.

Jeszcze pięć minut!

Jestem częścią tego pierwszego pokolenia, które używało powyższej sentencji przed odejściem od komputera, jak i wracając z podwórka. Teraz, gdy przypominam sobie sytuacje, w których jej używałem, to pojawia się uśmiech na mej twarzy. Jest to nieodzowny element tamtych czasów, jak i tych, które nastąpiły po nich, z tą różnicą, że zaczęto jej używać tylko przed ekranem.  Gry potrafią nieźle nas zatracić. Nim się obejrzymy, mija cały dzień, a często też i noc. Przy grach tracimy poczucie czasu i jest to jeden z groźniejszych problemów gier video. Kiedy zostaniemy wciągnięci w ten niekończący się wir, możemy zaniedbać wiele innych spraw. Nasze hobby staną się mniej interesujące, a sprawy mniej ważne. Szkoła czy praca schodzi na boczny tor. Wyjście z kumplami, kolegami, czy dziewczyną przegrywa z frajdą jaką dają gry. Jest naprawdę wiele powodów, które utrzymują nas przy grach. W każdym razie, nie są to jakieś szczególnie ważne przyczyny dla osób postronnych. Jak wcześniej wspomniałem, gry uzależniają i jest to równie poważny problem jak brak poczucia czasu. Ludzie potrafią spędzać przy grach sporo czasu, nie wspominając już o samym sprzęcie. Dlatego, nie dziwota, że ludzie zbierają plony w postaci problemów ze zdrowiem. Krzywy kręgosłup, pogorszenie wzroku,  zniekształcenie postury czy atak epilepsji, to tylko niektóre ze skutków zbyt długiego przesiadywania przy grach. Zaliczają się też do nich problemy z nawiązywaniem kontaktów, społeczne wycofanie, zaburzenia psychiczne i wiele innych.  To oznacza, przynajmniej dla mnie, że warto pomyśleć nad sobą, jeśli gry wywołują u nas jakąkolwiek negatywną cechę. Gry video nie są złem ostatecznym, jednakże przy złym użytkowaniu mogą nieźle nabruździć.

 

I to by było na tyle. Jeśli masz inne zdanie, bądź intryguje Cię ten temat, zapraszam do udzielania komentarzy poniżej! Kolejna, ostatnia odsłona, w najbliższym czasie.

Część 4: aktualnie czytasz
Część 3: Zalety gier video
Część 2. Wady gier planszowych
Część 1. Zalety gier planszowych

Dodaj komentarz

avatar