CLASH OF THE GAMES: Zalety gier planszowych cz.1

Od dawien dawna nurtowała mnie sprawa porównania gier planszowych z grami video. Wiele razy zastanawiałem się nad tym, czym się różnią, jakie są zalety danej gałęzi gier, a jakie wady. Jak wiadomo, gry są na porządku dziennym. W tych czasach mamy wszystko na wyciągnięcie ręki. Ponadto jest ich tak dużo, że nie starczy czasu, aby w każdą zagrać. Przy takim wachlarzu rozwiązań można zbzikować. Dlatego postanowiłem zakasać rękawy i przeprowadzić porównanie. W jakim celu? Aby zobaczyć, jak wygląda ten pojedynek, gdyż zawsze jest to kontrowersyjny temat. Z pewnością łatwo nie będzie, lecz postaram się sprostać temu zadaniu. Clash of the Games jest 5 częściowym artykułem, w którym przedstawię dobre i złe strony gier, jakie uważam za słuszne, a potem podsumuję i wyłonię „zwycięzcę”.

I pamiętaj. Czytasz na własną odpowiedzialność.

Aspekt cenowy:

Niezależnie od tego, jaką mamy zasobność portfela, zawsze znajdziemy coś dla siebie. Już od 15 złotych możemy znaleźć tytuł, który jest wart uwagi. Chociażby taki List Miłosny, który ostatnio był do wygrania w moim konkursie walentynkowym. Naprawdę nie trzeba wielu pieniędzy, aby zafundować sobie regrywalną grę, która przyniesie sporo zabawy. Oczywiście, w zależności od naszych upodobań, gry mogą być sporo droższe.

Często też możemy załapać się na różne wyprzedaże gier. Sklepów jest teraz masa i każdy z nich walczy o klientów. Proponują różne dodatki, rabaty itp. Jednak co najważniejsze, są tytuły, które naprawdę można dostać po mega obniżce. Swego czasu Smallworld: Podziemia, kosztował 35 zł. Sugerowana cena detaliczna? Około 180 zł! Wiadomym jest, że SCD nie oznacza, że taka musi być cena, ale powinna. A gra normalnie gra kosztuje około 120 zł. więc na plus jesteśmy sporo. Czy dla kogoś to jest fajny tytuł? Nie wiem. Dla mnie jest, a za takie pieniądze, warto mieć ją w swojej kolekcji. Ponadto na szukanie takich okazji nie trzeba poświęcać za dużo czasu. Wystarczy raz na jakiś czas przeglądać sklepy internetowe bądź dołączyć do specjalnej grupy na Facebooku, w której ludzie dzielą się wyszukanymi promocjami.

Jednak powyższe przykłady to nie tylko dobre sposoby na kupienie gry za grosze. Dzięki takim informacjom, bardzo dobrze widzimy, co przyjęło się w świecie gier. Często ceny planszówek są obniżane, ponieważ nie przypodobała się rzeszom graczy. To pomaga nam w pewnym rozeznaniu na rynku i te dane są w stanie mniej więcej nam powiedzieć, czy dana gra jest warta uwagi, czy nie. Z drugiej strony, jeśli komuś się nie spodobała, to nie znaczy od razu, że Tobie też się nie spodoba. W razie potrzeby zawsze uprzednio możesz przetestować ją w jakiejś gralni. A jeśli to Twój typ? To super, bo nie kupujesz gry za kokosy. To z kolei potwierdza, że nie zawsze dobrze jest mieć gust jak większość graczy.

Gry używane:

Ciężko byłoby teraz, nie wspomnieć o rynku wtórnym. Jest to bardzo dobra opcja, w momencie, gdy gra utrzymuje swoją cenę w sklepach, a chcielibyśmy zakupić ją, nie wydając kokosów. W zależności od tego, czego szukamy, mamy duże szanse na zakup po niższej cenie. Oprócz tego gracze zazwyczaj dbają o nie, więc powinniśmy znaleźć dobrze użytkowany egzemplarz. A jeszcze lepiej jak znajdziemy tytuł, który był (naprawdę) nietrafionym prezentem, czy zakupem. Rynek sam z siebie wymusza obniżkę ceny gry, nawet jeśli jest w folii. Dlaczego? Gdy mielibyśmy do wyboru kupowanie na rynku gier używanych, jak i ze sklepu, a cena ich byłaby taka sama, to nie muszę chyba mówić, kogo kieszeń byśmy zasilili. Prosty wybór. Kupując w sklepie, czujemy większą pewność, że wszystko będzie ok. Nie martwimy się o ewentualną reklamację, gdzie w tym przypadku, zakup z drugiej ręki mógłby różnie się zakończyć. Odchodząc jednak od tego przykładu, kupowanie gier używanych ma ten plus, że rynek jest na tyle obszerny, iż nie powinniśmy mieć problemu ze znalezieniem konkretnego tytułu, nawet takiego, którego już nie ma w sklepach. Oczywiście może mieć to swoje konsekwencje, w postaci ceny, jednakże tę część poruszę w kolejnym artykule.

Gry oczywiście możemy też wymieniać, czy sprzedawać. Zamiana gier z inną osobą jest o tyle dobra, że możemy zyskać grę, którą chcielibyśmy w swojej kolekcji. Zazwyczaj jest to koszt wysyłki, ew. dopłaty, jeśli gra na rynku jest droższa od tej oddawanej. To już zależy od tego, jak się dogadamy. Przy tym, pozbywamy się niepotrzebnej planszówki i wszyscy są szczęśliwi. Nic trudnego, prawda?

Co do zużywania gier. Każda gra ma swoją żywotność i w głównej mierze zależy ona od wcześniej wspominanego użytkowania. Dobrą, czy raczej ciekawą alternatywą dla mocno spracowanych gier, jest ich dalsza użyteczność. Gdy nie ruszamy już pewnego tytułu, bo po prostu nie da rady w niego grać, to zawsze można jeszcze pomyśleć o „recyklingu” gry. Jednak w tym mienianiu, iż możemy jej użyć do tworzonego prototypu gry lub oddać ją na części komuś, kto akurat coś tworzy. Niby nic z tego nie mamy, aczkolwiek przy wymyślaniu gry niejeden element może być przydatny.

Różnorodność:

Cena, jak i stan gier mają wpływ na to, którą wybierzemy. No właśnie. W tym momencie pojawia się pytanie, którą grę wybrać? Poza oficjalnymi statystykami z BGG, które próbują wskazać przybliżoną ilość gier planszowych, ciężko jest określić, tak naprawdę jak dużo ich jest. Kategorii czy mechanik jest naprawdę masa. To z kolei daje nam wielkie pole do popisu. Możemy wymyślić najbardziej absurdalną cechę gry, a zakładam, że gdzieś ją znajdziemy. Zaryzykuję nawet, że jakbyśmy chcieli pograć pod wodą, to i taki tytuł by się znalazł. No albo szybko by się pojawił. Rynek rozrasta się z dnia na dzień i ciągle mu mało. Kickstarter, jak i jemu podobne, pękają w szwach od kolejnych zbiórek. Plansze rozmnażają się jak ameba i można je teraz spotkać praktycznie wszędzie. Przykładowo, wystarczy, że np. właściciel Pubu czy kawiarni gra, to już one pojawiają się w lokalu. A gdy nie gra? Ktoś podchodzi do niego z pytaniem, czy zamawiając coś, można przy okazji przynieść grę i pograć. Wystarczy chwila i nim się obejrzymy, plansze mogą naprawdę być na każdym kroku.

Indywidualne i społeczne podłoże w grach planszowych:

Z powyższego, choć krótkiego przykładu, można wyciągnąć pewnien wniosek. Plansze od zawsze były prospołeczne. W dzisiejszych czasach, dzięki bardzo łatwej dostępności, wiele osób przekonuje się do gier. Czemu? Ponieważ bariera, która kryła się pod słowami: Gry planszowe są dla dzieci, praktycznie zanikła. Tak, niektóre gry są dla dzieci, ale nie wszystkie, jak nie znikoma ich ilość. Z większości tytułów, korzystają osoby nie tyle co dorosłe, jak dojrzałe. Znaczny procent gier jest tworzony z myślą o młodzieży, a nie dzieciach. Ponadto dzięki grom, możemy urozmaicić nasze spotkania ze znajomymi. Nie musimy być maniakami, aby móc pograć w cokolwiek, więc to zachęca do częstszego korzystania z tego typu rozrywek. Nie raz spotkałem się z sytuacją, kiedy komuś nowemu w towarzystwie, zaproponowaliśmy gry planszowe. Efekt? Grają do dziś. Zwykle też, tak jak napisałem powyżej, możemy poznać kogoś nowego, co uważam za oczywisty plus.

Na pewno też, gry planszowe wzmacniają więzi. Jest mnóstwo innych sposobów na ich polepszenie, jednakże sądzę, że plansze są jedną z fajniejszych możliwości. Kiedy gra się z familią, wydaje mi się, że słowo rodzina zyskuje jeszcze większe znaczenie. Podobnie sprawa ma się ze znajomymi. Nasze relacje ulegają polepszeniu, dzięki takim spotkaniom. A co z łączeniem pokoleń? Czemu nie. Jest wiele gier, w które możemy pograć z dziadkami.  Chociaż osobiście, nie miałem takiej przyjemności, to wiele razy spotkałem się z takimi opiniami i wierzę, że to się sprawdza.

Jednak gdy nie mamy z kim zagrać, bądź inaczej – danego dnia, nie ma nikogo chętnego. Nie raz tak było, kiedy chciałem zagrać, a nie było z kim. Jeden znajomy gdzieś pojechał, drugi był chory, a trzeci nie mógł, bo miał już plany. W tym momencie, na pomoc przychodzą tytuły, które umożliwiają grę w pojedynkę. Chociaż twierdzę, że granie samemu w gry planszowe to nie gra, to jednak nie raz zdarzyło się, że to mi wystarczyło. Chociaż takich tytułów, zwłaszcza dobrych, jest mało na rynku, to z pewnością mamy taką możliwość.

Gry planszowe, przynajmniej dla mnie, są też dobre jako tzw. relaksator. Po stresującym dniu, ciężkiej pracy, czy czymkolwiek, po czym nie bylibyśmy zbyt szczęśliwymi ludźmi, przychodzi taka chwila, że nie mamy na nic ochoty. I wtem pojawiają się plansze. Gdy gramy, nie myślimy o złym dniu, tylko cieszymy się chwilą. Nieoczekiwana wygrana może nas podnieść na duchu, tym bardziej, jeśli uda nam się to praktycznie na milimetry. W takich sytuacjach oczywiście już każdy sam osobiście będzie wiedział, co mu może polepszyć dzień. Czy to będzie wciągająca mózg rozgrywka, czy lekki niczym piórko tytuł – nieważne. Ważne, że osiągnie swój cel.

Walory edukacyjne:

Wracając jednak do gier i dzieci. Jestem zdania, że planszówki mają wpływ na rozwój dziecka. Poza zainteresowaniem ich czymś, gry z pewnością rozwijają ich wyobraźnię, urozmaicają naukę. Ponadto uczą bardziej złożonego myślenia, liczenia, planowania, czy radzenia sobie z problemami. Zdarzyło mi się być świadkiem, kiedy 5-letni chłopak tak grał w Carcassonne, że nie jedna osoba, dostałaby od niego tęgie baty. To pokazuje, jak bardzo gry są przystępne dzieciom i jaki mają na nie wpływ. Ciekawym faktem jest też, że chłopak ten, potrafił – UWAGA – podejść po grze do Ciebie i wyciągnąć rękę, gratulując wygrania. Kiedy to zobaczyłem na własne oczy, nie mogłem uwierzyć. Zapewne jest to jeden z niewielu przypadków jak i efekt dobrego wychowania, aczkolwiek dzieciak ten, naprawdę fajnie ogarniał grę.  Jaki jest sens tego przykładu? Pokazuje to jak bardzo gry mogą rozwijać dzieci. Oprócz tego, uczą się, czym jest porażka i jak poradzić sobie z jej ciężarem. Takie nauki mogą zaowocować w przyszłości,  kiedy np. powinie się noga. Myślę zatem, że to jest pewien pozytyw, który można wyciągnąć z gier planszowych.

A czego mogą nauczyć się z tego dorośli? Ciężko byłoby przytoczyć powyższe argumenty dla tej grupy osób. Jednakże mogą oni nauczyć się przez takie gry bardzo potrzebnych rzeczy. Jakich? Przytoczę kolejny przykład. Jest taki kurs, który nazywa się ITIL. Mówi on o najlepszych praktykach do zarządzania usługami IT. Co to ma wspólnego z grami? Otóż na szkoleniu tym, wykorzystuje się grę planszową, celem wytłumaczenia zasad działania pewnych praktyk. Miałem możliwość zagrania w nią i szczerze powiedziawszy, była dobra. Gra jest dość długa, aczkolwiek zasady jej są bardzo zrozumiałe. Nie dosyć, że się świetnie bawiłem, to na dodatek mogłem zrozumieć po części o co chodzi w ITIL’u. Jak widzicie, gry mogą też mieć zastosowanie w nauce u dorosłych i jestem jak najbardziej za wykorzystywaniem gier w takich sytuacjach.

 

No i to by było na tyle, jeśli chodzi o zalety gier planszowych. Zapewne nie są to wszystkie, gdyż nie sposób określić co, dla kogo nią jest. Jeśli macie jakieś inne zalety, napiszcie je w komentarzu, poniżej tego artykułu.

Kolejna część już niebawem!

Część 4: Wady gier video
Część 3: Zalety gier video
Część 2. Wady gier planszowych
Część 1. aktualnie czytasz

Dodaj komentarz

avatar