POD LUPĄ #17: Zdobywcy Kosmosu

Seria Pod Lupą ma za zadanie wspomóc Cię przy zakupie gry planszowej. Nie ma nic gorszego niż źle dobrana planszówka. Dużo osób, zwłaszcza niedoświadczonych, popełnia jeden elementarny błąd. Wybiera grę na podstawie czyjegoś gustu. Nie mam nic przeciwko radzie gracza, który jest obyty w świecie gier planszowych. Często jednak bywa, że planszówko-maniacy proponują komuś coś pod siebie. A to nie jest dobre. Ponadto średnio doświadczeni gracze zazwyczaj źle wprowadzają nowych członków do społeczności. Aby nie popełnić tego błędu, wpierw pokażę Ci czyste fakty: co to za gra, dane na jej temat, jakie elementy posiada i obiektywną ocenę wraz ze skalą.

Bywa też, iż „nauczyciele” zapominają o tym, że każdy z graczy jest na innym poziomie zaawansowania. Osoba, która na co dzień nie grywa w plansze, nie kupi przecież na start Cywilizacji. Gdyby to zrobiła, mogłaby się bardzo zrazić do gier, gdyż tytuł ten jest wymagający. A tego przecież nie chcemy. Mnie i jak wielu ludziom, zależy na tym, aby społeczność graczy się rozrastała, a nie malała. W tym celu staramy się wspomagać ludzi zaczynających swoją przygodę, aby nie odstawili planszówek po jednej rozgrywce. Często bywa w tych przypadkach, iż gra była źle dobrana, albo po prostu za trudna. Tak, naprawdę tak jest. 

Co dziś trafia Pod Lupę? 

Tytuł: Zdobywcy Kosmosu || Polski Wydawca: Watermelon Publishing || Projektant: Yuri Zhuravljov || Premiera na Świecie: 2017 rok || Premiera w Polsce: 2019 rok || Wiek graczy: 10+ || Liczba graczy: 2-4 || Przewidywany czas gry: 20-40 min || Cena: aktualna || Typy gry: Rodzinna || Kategorie: Gra Karciana, Ekonomiczna  || Mechaniki: Dobieranie Kart, Zbieranie Setów


W pudełku znajdziemy: Instrukcję || 60 kart Specjalistów || 20 żetonów Badań || 10 żetonów projektów || 4 składane arkusze Ośrodka || 4 karty pomocy || Żeton pierwszego gracza

Co robimy w grze?

 


 

Jak wygląda przykładowa rozgrywka?

 

Ocena

Chyba każdy z nas miał kiedyś taki dzień, w którym zwrócił oczu ku gwiazdom. Zastanawialiśmy się jak wygląda tam egzystencja, czy coś w ogóle znajduje się w tej niezmierzonej próżni. Jednak nam, zwykłym zjadaczom chleba, nie było i zapewne nie będzie dane ruszyć w kosmos. Na przestrzeni wieków, niecałe 600 osób z całej ludzkości miało ten przywilej – podróży w niezbadane rejony przestrzeni będącej nad nami. Pewna osoba, a dokładniej Yuri Zhuravljov (Юрий Журавлев), postanowił oddać hołd tym niezwykłym personom i zaprojektował grę pt. Zdobywcy Kosmosu.

Kiedy w moje dłonie trafiła ta gra, byłem niezwykle zaintrygowany. Ciekawiło mnie, co może zawierać to niepozorne, małe pudełko. Gdy w końcu odpakowałem grę, trochę się rozczarowałem. Nie wiem czemu, ale wydawało mi się, że gra będzie posiadała więcej elementów. Oczywiście, nie spisałem przez to gry na straty. Po przeczytaniu instrukcji, rozpocząłem inicjującą partię. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy, to mocne podobieństwo ze Splendorem, co w sumie towarzyszyło mi za każdym razem, kiedy „odpalałem” tę grę. Mamy pulę kart, z której dobieramy specjalistów. Ponadto, kartę możemy dociągnąć w ciemno z talii. Mało tego. Aby uzyskać przewagę, zdobywamy punkty poprzez zrealizowanie projektów. Każdy z nich, posiada wymagania, tak samo jak w Splendorze. Jedyną różnicą, którą można zauważyć, jest ilość żetonów. Tutaj mamy (również) 5 różnych kolorów, ale w mniejszej liczebności i bez jokerów. One są zastąpione przez wielofunkcyjne karty, które mają, jakby nie spojrzeć, potrójne zastosowanie. Jako karta specjalisty, która obniża koszta swoją specjalizacją;  joker – w postaci jakiejkolwiek karty, którą zwracamy do puli kart (centrum) i „budynek” specjalny, przynoszący stały bądź tymczasowy efekt. Dodatkowym elementem, który nas „zaskakuje” jest ośrodek badawczy, w postaci dwu składniowej planszetki. Bardzo gryzło mi to sumienie i do teraz wydaje mi się, że ten element jest tam niepotrzebny. Poniekąd, składana plansza określa nam w jakich miejscach mamy układać karty, ale w sumie nic poza tym. Przy graniu na małych powierzchniach po prostu przeszkadza. Gra przypomina jeszcze kilka innych tytułów, jednakże na ich tle, potrafi się wyróżnić. Nawet jako eurosuchar,  posiada klimat. I chociaż ja osobiście, nie odczułem tego na sobie, to moi współgracze potrafili poczuć się tym dyrektorem, który ma wiele na głowie i to trzeba projektantowi oddać. Zrobił swoje.

Sama rozgrywka nie jest może zbyt poruszająca, aczkolwiek oprawa graficzna potrafi zaprzeć dech w piersi. Nawiązuje ona do propagandowych klimatów, przedstawiających wyścig w kosmos. Widać, że grafik napracował się przy nich. Przedstawienie kart może być irytujące, poprzez powtarzające się postacie na kartach. Warto jednak zauważyć, że autor aby choć trochę zróżnicować ich wygląd, zastosował technikę powiększającą. „Siła karty” czy może jej „wartość”, jest określana przez przybliżenie. Im większa postać jest na grafice, tym lepsza, bardziej mocniejsza ta karta jest. Z moich dotychczasowych doświadczeń, nie pamiętam abym spotkał się z takim pomysłem. Skupiając się jednak na samej rozgrywce, mogę orzec, że tytuł jest w pełni skalowalny. Nie zauważyłem żadnych problemów w grze na dwie, trzy jak i cztery osoby. Przy pełnym stole, gra potrafiła się przedłużać, jednakże przerwy nie były aż tak rażące w oczy. Zresztą, to normalne w tego typu tytułach. Co za tym idzie, w Zdobywców Kosmosu gra się szybko. Czas rozgrywki określony jest odpowiednio. To samo tyczy się jej złożoności. Żaden gracz, czy to nowy, czy wyjadacz, nie miał problemów ze zrozumieniem zasad i były one jasne od samego początku. Zdarzały się małe niuanse, aczkolwiek bardziej tyczyło się to niedoczytania pewnych treści znajdujących się w instrukcji. Przeoczenie jakiejkolwiek zawartości w niej jest mało prawdopodobne, gdyż jest napisana zrozumiale i czytelnie. Znajdziemy w niej trochę przykładów, a to ważne. Rzeczowo one pokazują co i jak powinno wyglądać.

Dlaczego grę polecam? Gra z pewnością może zauroczyć nie jedną osobę. Nie wydaje mi się aby zrobiła ona większe wrażenie na graczach bardziej zaawansowanych, lecz na tych rozpoczynających swoją przygodę z planszówkami na pewno. Jest to dobra alternatywa dla Splendora czy Majestatu, zwłaszcza że Zdobywcy Kosmosu różnią się tematyką i na pewno mają klimat, gdzie nie każde euro go ma. Ponadto jest w miarę poręczna i można ją zabrać praktycznie wszędzie – pociąg, auto, schody jej nie straszne. Sam osobiście nie sięgałbym po ten tytuł częściej niż to konieczne, jednak to bardziej z moich osobistych preferencji. Ludzie z Watermelon Publishing zrobili dobrze, sprowadzając ten tytuł do Polski, gdyż wprowadza on pewną różnorodność na rynku.  Pomimo mechaniki opartej na innych tytułach. A czy Zdobywcy Kosmosu doczekają się dodatku? Być może, ale chyba tylko względem uzupełnienia elementów zawartych w wersji crowdfundingowej.

Dziękuję Mariuszowi i Maciejowi z Planszówkowego Zawrótu Głowy za udostępnienie gry do recenzji!

Posiada pewien klimat || Tytuł jest poręczny || Ma bardzo interesującą oprawę graficzną || Zawiera elementy Historyczne
Mocno przypomina Splendor || Jakość niektórych elementów

Wygląd:

Losowość:

Interakcja:

Wykonanie:

Poziom Trudności:

Moja Ocena:

 

Dodaj komentarz

avatar