POD LUPĄ #19: O mój zboże!

Seria Pod Lupą ma za zadanie wspomóc Cię przy zakupie gry planszowej. Nie ma nic gorszego niż źle dobrana planszówka. Dużo osób, zwłaszcza niedoświadczonych, popełnia jeden elementarny błąd. Wybiera grę na podstawie czyjegoś gustu. Nie mam nic przeciwko radzie gracza, który jest obyty w świecie gier planszowych. Często jednak bywa, że planszówko-maniacy proponują komuś coś pod siebie. A to nie jest dobre. Ponadto średnio doświadczeni gracze zazwyczaj źle wprowadzają nowych członków do społeczności. Aby nie popełnić tego błędu, wpierw pokażę Ci czyste fakty: co to za gra, dane na jej temat, jakie elementy posiada i obiektywną ocenę wraz ze skalą.

Bywa też, iż „nauczyciele” zapominają o tym, że każdy z graczy jest na innym poziomie zaawansowania. Osoba, która na co dzień nie grywa w plansze, nie kupi przecież na start Cywilizacji. Gdyby to zrobiła, mogłaby się bardzo zrazić do gier, gdyż tytuł ten jest wymagający. A tego przecież nie chcemy. Mnie i jak wielu ludziom, zależy na tym, aby społeczność graczy się rozrastała, a nie malała. W tym celu staramy się wspomagać ludzi zaczynających swoją przygodę, aby nie odstawili planszówek po jednej rozgrywce. Często bywa w tych przypadkach, iż gra była źle dobrana, albo po prostu za trudna. Tak, naprawdę tak jest. 

Co dziś trafia Pod Lupę? 

Tytuł: O mój zboże! || Polski Wydawca: Lacerta || Projektant: Alexander Pfister || Premiera na Świecie: 2015 rok || Premiera w Polsce: 2016 rok || Wiek graczy: 10+ || Liczba graczy: 2-4 || Przewidywany czas gry: 30 min || Cena: aktualna || Typy gry: Strategiczna || Kategorie: Gra Karciana, Ekonomia, Średniowiecze  || Mechaniki: Planowanie akcji/ruchu, Zarządzanie ręką, Kuszenie losu, Zbieranie setów


W pudełku znajdziemy: Instrukcję || 110 kart: || 4 karty budynków startowych || 4 karty pracowników startowych || 8 kart pomocników || 94 karty budynków w 5 różnych kolorach

Co robimy w grze?

W grze o dźwięcznym tytule „O mój Zboże” obejmujemy rolę rzemieślników produkujących wiele różnych towarów jak i narzędzi. Różnorodność elementów, które produkujemy jest całkiem spora. W grze znajdziemy m. in. budynki produkujące chleb, drewno, beczki, włókna, szynkę, zboże, mąkę, narzędzia, okna, bydło i tym podobne.  Samemu będzie nam ciężko ogarnąć gospodarstwo, więc aby sobie z tym poradzić, możemy zatrudnić pomocników, którzy będą nas wspierać w codziennych obowiązkach. Oprócz tego, w grze możemy zaobserwować mechanizm zwany „łańcuchem produkcji”, który pozwala nam łączyć stworzone dobra, aby móc zwiększyć efektywność wyprodukowania innych. Rozwiązanie to, nie raz nam pomoże. Jednakże najciekawsze w tym wszystkim jest to, iż gra składa się tylko i wyłącznie z kart, a pudełko jest wielkości kieszeni!

Pewnego jesiennego wieczoru, w me progi zawitała dziwna persona. Kiedy otworzyła drzwi, wpuściła chłodne powietrze z nadworza. Wszyscy goście tylko rzucili na nią okiem, lecz ja obserwowałem ją uważnie. Od razu było widać, iż jest nietutejsza. Jednakowoż biła od niej aura, niespotykana w tych rejonach. Dziewczę było pewne siebie, harde i z pewnością zadziorne. Kiedy podeszła do szynkwasu, rzuciła złotą monetą mówiąc: „Daj mocnego”. Kiedy wychynęła kilka głębszych, język się jej rozplątał. A to było coś, co uwielbiałem – opowieści z daleka. Nie dosyć, iż uraczyła mnie wspaniałymi historiami, to znacznie zasiliła me kieszenie. Niezwykłą kobietą była…

Poniżej przedstawiam filmik, w którym świetnie wyjaśniono zasady gry!

 

Jak wygląda przykładowa rozgrywka?

 

Ocena

„O mój Zboże” to ciekawa pozycja (nie tylko) na wszelkie podróże. Kiedy nie mamy możliwości zabrania zbyt dużo rzeczy, a chcielibyśmy pograć w cokolwiek, możemy wcisnąć ten tytuł w czeluści naszego bagażu. Zmieści się on dosłownie wszędzie. Od  kopertówki, jak i nerki, po kieszeń w bluzie. Z kolei twarda oprawka, pozwala na dużą ochronę tego, co znajduje się w środku. Chociaż we wnętrzu nie znajduje się nic poza kartami, to nie powinno się lekceważyć tego tytułu. Gra charakteryzuje się szybkim rozłożeniem, jak i wytłumaczeniem zasad. Nie są one zbyt skomplikowane, jednakże aby w pełni zrozumieć mechanizm gry, potrzeba całej rozgrywki. Spokojnie, osoby nie grające na co dzień, nie powinny mieć problemu ze zrozumieniem reguł. To samo tyczy się dzieci. Jest ona skonstruowana w taki sposób, aby i one nie miały żadnych problemów. Wpływ na to ma prosto napisana instrukcja, którą po prostu wystarczy przeczytać. Grafiki też jasno przedstawiają to co powinny, nie są mylące ani nieczytelne. Sama oprawa graficzna jest w miarę interesująca, aczkolwiek od wielkiego Klemenza Franza, trochę więcej można by wymagać. Jedno należy jednak przyznać. Są one wyraziste, przez co mogą przyciągnąć większą uwagę.

Idąc dalej, chciałbym zwrócić oczy ku wykonaniu. Karty posiadają białe obwódki, które wydawałoby się, iż lada chwila mogą się ubrudzić. Nic z tych rzeczy! Po wielu rozgrywkach ( głównie domowych) nie są one nawet draśnięte. Nie miałem przyjemności testowania gry w ciężkich warunkach polowych, więc nie jestem w stanie powiedzieć jak to wygląda w trudniejszym położeniu. W każdym razie, od samego początku karty wydają się gorszego sortu, lecz po praktycznym sprawdzeniu, ta opinia obraca się o 180 stopni.

Kolejnym punktem w ocenie jest regrywalność i skalowalność tytułu. Zazwyczaj w każdej grze można zaobserwować zwiększenie objętości stołu jak i czasu, poprzez podniesienie liczby graczy. Tutaj wygląda podobnie. Z racji że decyzje podejmujemy w tym samym czasie, to cykl rundy nie jest aż zanadto rozciągnięty. Jedynie wykonywanie akcji jest już uporządkowane. Gorzej wygląda to ze skalowalnością stołu. Gra (głównie w końcowym etapie) potrafi zająć dużo miejsca, co może być problematyczne przy graniu „na kolanie”. Pomimo to, wydaje mi się, że to nie jest aż tak duży kłopot. Z regrywalnością gry też nie ma żadnego utrapienia. Przez krótki czas gry, proste zasady, jak i zwiększenie chęci odegrania się, „O mój zboże” może być na stole długi czas, zwłaszcza gdy jesteśmy w trasie.

Na koniec chciałbym powiedzieć o interakcji pomiędzy graczami oraz aspekcie cenowym gry. Jakiegokolwiek działania rzutującego na wynik przeciwnika, tutaj nie ma. No, poza podebraniem pomocnika. Jednakże oprócz tego jednego małego elementu, nie jesteśmy w stanie w ogóle ingerować w grę innych osób. Niestety, ma to też odzwierciedlenie w kontakcie pomiędzy graczami. Poza obwinianiem się o dobieranie złych kart z targu, czy właśnie podebrania pomocnika, nie powinniśmy zaznać tutaj niczego więcej. A szkoda. Idąc za tym wszystkim co powyżej napisałem, od jakości po interakcję, spotykamy miłą niespodziankę. Cenę. Gra kosztuje około 30 polskich złociszy. Za grę, która pomimo tak niewielkich rozmiarów, tak wiele potrafi dać zabawy, jest to stanowczo za mało! I w tym przypadku, czego chcieć tu więcej?

Można zabrać praktycznie wszędzie! || Dobra zabawa przy małych kosztach
Niska interakcja w trakcie gry

Wygląd:

Losowość:

Interakcja:

Wykonanie:

Poziom Trudności:

Moja Ocena:

 

Dodaj komentarz

avatar