POD LUPĄ #20: Azul – Witraże Sintry

Seria Pod Lupą ma za zadanie wspomóc Cię przy zakupie gry planszowej. Nie ma nic gorszego niż źle dobrana planszówka. Dużo osób, zwłaszcza niedoświadczonych, popełnia jeden elementarny błąd. Wybiera grę na podstawie czyjegoś gustu. Nie mam nic przeciwko radzie gracza, który jest obyty w świecie gier planszowych. Często jednak bywa, że planszówko-maniacy proponują komuś coś pod siebie. A to nie jest dobre. Ponadto średnio doświadczeni gracze zazwyczaj źle wprowadzają nowych członków do społeczności. Aby nie popełnić tego błędu, wpierw pokażę Ci czyste fakty: co to za gra, dane na jej temat, jakie elementy posiada i obiektywną ocenę wraz ze skalą.

Bywa też, iż „nauczyciele” zapominają o tym, że każdy z graczy jest na innym poziomie zaawansowania. Osoba, która na co dzień nie grywa w plansze, nie kupi przecież na start Cywilizacji. Gdyby to zrobiła, mogłaby się bardzo zrazić do gier, gdyż tytuł ten jest wymagający. A tego przecież nie chcemy. Mnie i jak wielu ludziom, zależy na tym, aby społeczność graczy się rozrastała, a nie malała. W tym celu staramy się wspomagać ludzi zaczynających swoją przygodę, aby nie odstawili planszówek po jednej rozgrywce. Często bywa w tych przypadkach, iż gra była źle dobrana, albo po prostu za trudna. Tak, naprawdę tak jest. 

Co dziś trafia Pod Lupę? 

Tytuł: Azul – Witraże Sintry || Polski Wydawca: Lacerta || Projektant: Michael Kiesling || Premiera na Świecie: 2018 rok || Premiera w Polsce: 2019 rok || Wiek graczy: 8+ || Liczba graczy: 2-4 || Przewidywany czas gry: 30-45 min || Cena: aktualna || Typy gry: Rodzinna || Kategorie: Abstrakcyjna strategia  || Mechaniki: Układanie płytek, Zbieranie setów, Układanie wzoru


W pudełku znajdziemy: Instrukcję || 9 warszatów dostawców || 4 plansze pałaców (w czterech kolorach) || 32 plansze kwater witrażowych (po 8 na gracza) || 4 pionki witrażystów (w 4 kolorach) || 8 znaczników (po 2 w kolorze gracza) ||  100 znaczników tafli szkła (po 20 sztuk w 5 kolorach) || 1 planszę punktacji || 1 znacznik gracza rozpoczynającego || 1 woreczek || 1 szklaną wieżę

Co robimy w grze?

 

Jak wygląda przykładowa rozgrywka?

 

Ocena

Kiedy usłyszałem o kolejnej odsłonie Azula, byłem bardzo ciekawy co Michael Kiesling wymyślił tym razem. Bo przecież jaki jest sens poprawiania gry, która w sumie tego nie wymaga? Otóż nie myliłem się. Autor nie wydał dodatku, nie ulepszył gry, tylko po prostu przekształcił jej oblicze, utrzymując przy tym część starego motywu. Nowy Azul charakteryzuje się jeszcze ciekawszymi kafelkami, w tym przypadku taflami szkła. Sam pomysł konstruowania witraży wydaje mi się banalny i wzorowany na innym tytule. Z pewnością Kiesling zobaczył jaki szum zrobiła Sagrada i zdecydował się oprzeć kolejną odsłonę na kolorowych szkiełkach. Czy to źle? Skądże. W świecie gier planszowych (jak i wszędzie) nie ma czegoś, co już nie zostało wymyślone. Cieszyć może tylko to, że Michael pomyślał o tym, aby wpleść witraże w swoje płytki na ścianie. Oczywiście są tytuły, które źle wyszły na tym, próbując zasięgnąć znacznej części z innych gier, lecz te gry po prostu pominiemy.

Tak jak w odsłonie z 2018 roku, tak i w tej z 2019 (w Polsce) skupiamy się na przyjemnym i swawolnym układaniu kolorowych płytek, raz po raz podbierając komuś potrzebne „surowce”. Tutaj też nie zaskoczę, gdy oznajmię że Azul – Witraże Sintry przede wszystkim cechuje się dobrą powtarzalnością jak i dostosowaniem swej gry do liczby osób. W tych elementach nic się nie zmieniło. Jednak uwaga. Gra robi się już bardziej skomplikowana. Liczenie punktów w Azulu bywało może ciutkę uprzykrzające na początku, lecz po chwili, nowe osoby nie miały z tym problemu. W nowej edycji, niestety liczenie było już bardziej kłopotliwe. Z tej racji, iż punkty są liczone na kilka sposobów. I w tym momencie kłania się przeczytanie instrukcji. Przykro mi, ale jedna osoba musi to zrobić. Bardziej zaznajomionym graczom, nie winno to robić trudności, ale raz czy dwa, zdarzyło się, że nawet ktoś bardziej obeznany miał problem. Może to kwestia awersji do matematyki? Kto wie. Grę utrudnia też parę elementów, o których należy pamiętać m. in. o torze rund. Tak, tutaj liczymy kolejki. O samym liczeniu punktów premiowych zazwyczaj się nie zapomina, aczkolwiek już o samym odkładaniu kafelka już tak. Taka drobnostka.

Wykonaniu gry, nie można wiele zarzucić. Kafelki są solidne, przepełnione kolorami. Elementy w postaci warsztatów dostawców, plansz pałaców czy kwater witrażowych, również nie odbiegają od najwyższych norm. Woreczek na kafelki? Ładny, dobrze skomponowany.  Jednakże jak to bywa grach planszowych, zawsze są jakieś niedogodności czy rysy na szkle. Jedną z nich, są pionki. To już bardziej moje czepialstwo, ale skoro wydaje się grę o takiej szacie graficznej a nie innej, wypadałoby je zrobić równie dobrze. Kolory są wyblakłe, brzydkie, a na dodatek pionki są zrobione z bardzo słabego materiału (pod względem gramatury, nie psucia się). I to jeszcze jakoś bym przeżył, aczkolwiek jest jeszcze jeden element w tej grze, który mnie po prostu razi. A dosłowniej, o szklaną wieżę się rozchodzi. Po co to komu? Według mnie, jest ona zupełnie niepotrzebna. Zajmuje tylko miejsce w i tak już zapchanym insercie, który przy okazji, średnio jest rozplanowany.  Jednakowoż, na co mi narzekać? Jest, to jest. Poza tym, i tak większość graczy albo zapomina o odrzucaniu kafelków z toru rund, albo wrzuca opadnięte tafle szkła z powrotem do woreczka. Bo tu o zabawę chodzi, a nie liczenie co do grosza, czyż nie? I  jeśli w tym momencie zastanawiacie się nad zakupem tej gry, na moje – śmiało kupujcie. Pożałować nie pożałujecie, a Azul świetnie komponuje się na półce. Wróć… na stole. Na półce to ona będzie odpoczywać.

Dziękuję Mariuszowi i Maciejowi z Planszówkowego Zawrótu Głowy za udostępnienie gry do recenzji!

Dobra rywalizacja dla Sargardy || Tafle szkła są po prostu cudne – cukiereczki!
Po co komu ta wieża? || Mało funkcjonalna wypraska

Wygląd:

Losowość:

Interakcja:

Wykonanie:

Poziom Trudności:

Moja Ocena:

 

Dodaj komentarz

avatar