POD LUPĄ #21: Lato z komarami

Seria Pod Lupą ma za zadanie wspomóc Cię przy zakupie gry planszowej. Nie ma nic gorszego niż źle dobrana planszówka. Dużo osób, zwłaszcza niedoświadczonych, popełnia jeden elementarny błąd. Wybiera grę na podstawie czyjegoś gustu. Nie mam nic przeciwko radzie gracza, który jest obyty w świecie gier planszowych. Często jednak bywa, że planszówko-maniacy proponują komuś coś pod siebie. A to nie jest dobre. Ponadto średnio doświadczeni gracze zazwyczaj źle wprowadzają nowych członków do społeczności. Aby nie popełnić tego błędu, wpierw pokażę Ci czyste fakty: co to za gra, dane na jej temat, jakie elementy posiada i obiektywną ocenę wraz ze skalą.

Bywa też, iż „nauczyciele” zapominają o tym, że każdy z graczy jest na innym poziomie zaawansowania. Osoba, która na co dzień nie grywa w plansze, nie kupi przecież na start Cywilizacji. Gdyby to zrobiła, mogłaby się bardzo zrazić do gier, gdyż tytuł ten jest wymagający. A tego przecież nie chcemy. Mnie i jak wielu ludziom, zależy na tym, aby społeczność graczy się rozrastała, a nie malała. W tym celu staramy się wspomagać ludzi zaczynających swoją przygodę, aby nie odstawili planszówek po jednej rozgrywce. Często bywa w tych przypadkach, iż gra była źle dobrana, albo po prostu za trudna. Tak, naprawdę tak jest. 

Co dziś trafia Pod Lupę? 

Tytuł: Lato z komarami || Polski Wydawca: Egmont|| Projektant: Reiner Knizia || Premiera na Świecie: 2019 || Premiera w Polsce: 2019 rok || Wiek graczy: 7+ || Liczba graczy: 2-6 || Przewidywany czas gry: 15 min || Cena: aktualna || Typy gry: Rodzinna || Kategorie: Gra Karciana  || Mechaniki: Zarządzanie ręką


W pudełku znajdziemy: Instrukcję || 62 karty: || Po 8 szt z wartościami od 1 do 6 || 7 Kart Bzzz || 70 karnych żetonów: || 20 czarnych o wartości 10 || 50 żółtych o wartości 1

Co robimy w grze? 

W grze „Lato z Komarami” naszym zadaniem jest pozbycie się wszystkich kart z ręki. Wystarczy potasować talię kart i rozdać każdemu z graczy po 6 sztuk. Jedną kartę z wierzchu talii, należy umieścić odkrytą na środku stołu, półki, czy czegokolwiek na czym gracie. W tym momencie, jesteśmy już gotowi do gry. Począwszy od pierwszej osoby (kogo ostatnimi czasy ugryzł komar) odrzucamy karty z ręki. Aby ją odrzucić, musimy spojrzeć jaka karta leży na stole. Mają one wartości od 1 do 6 oraz tzw. Bzzz. Zasady układania kart na kupce są proste. Na każdą n-kę możemy położyć n-kę lub kartę o jeden wyższą (np. na kartę z cyfrą 2 – możemy odrzucić 2-jkę lub 3-jkę). Bzzz, to jest połączenie pomiędzy 1-ką, a 6-ką. To oznacza, że na 6-kę kładziemy Bzzz, a na Bzzza możemy położyć 1-kę (lub Bzzz). W momencie, gdy na ręce mamy karty nie pozwalające na odrzucenie karty na środek, dobieramy kartę z talii. Oczywiście, nawet jeśli mamy kartę, a nie chcemy jej kłaść, również możemy dobrać kartę ze stosu. Jednakże to jest bardziej taktyczne zagranie. Teraz uwaga. Gra kończy się na kilka sposobów. W pierwszej kolejności, jak któryś z graczy odrzuci wszystkie karty i nie będzie miał żadnej w dłoni. Wtedy pozostali gracze pokazują karty i podliczane są punkty minusowe. Ponadto, gracz który „wygrał”, w nagrodę może odrzucić jeden żeton. Kolejną możliwością jest koniec przez spasowanie. Otóż gracz, poza dwoma opcjami (tj. dobranie/odrzucenie karty) ma możliwość spasowania. Dla przykładu, zostały mu 3 karty w dłoni i są to niskie wartości. Widzi, że cyfry lecą wysoko i będzie musiał dobierać, a co za tym idzie, może mieć więcej punktów ujemnych. Aby ich nie dostać, pasuje. Teraz, gra toczy się dalej, a osoba która spasowała jest pomijana. Gra się tak długo, aż któremuś z graczy skończą się karty w dłoni (możliwość pierwsza), bądź spasują praktycznie wszyscy gracze – zostanie jeden gracz. Wtedy również, każdy z graczy, włącznie z osobami które wcześniej spasowały, odkrywa karty i liczy punkty ujemne. Jak je podliczamy? Następująco: Każda powtórka w ręce (tzn. dwie lub więcej tych samych kart) jest odkładana. Zostawiamy tylko po jednej takiej samej karcie. Potem po prostu sumujemy liczby i otrzymujemy tyle punktów minusowych, ile wynosi ta wartość. Jeśli mamy w dłoni Bzzza, otrzymujemy za niego 10 punktów karnych! Po podliczeniu, sprawdzamy który z graczy ma 40 punktów na minusie (lub więcej). Gdy zdarzy się, że żaden z graczy nie ma tylu punktów, rozgrywamy kolejną partię. Gramy tak długo, aż jakiś gracz przekroczy próg 40 punktów.

– Posłuchaj chłopcze – powiedział z nad wyraz tęgą miną. – W mej karczmie nie toleruje się takiego zachowania! Jeśli masz trwać jako buc, lepiej prędko stąd czmychaj, zanim posmakujesz mej Grzymisławy! – Młodzieniec wtenczas, zakasał rękawy, jakoby był kowalem i miał zaraz skuć porządny miecz.

– Ty mnie starcze lepiej nie lekceważ, bom silny jak niedźwiedź. – rzekł gołowąs, po czym dodał – Zęby Cię ino swędzą? Czy może znużony żeś oddychaniem prostym nosem?

Tej zniewagi Karczmarz znieść nie mógł. Złapał szybko za szablę, po czym ciął przez szynkwas. Młody jednak czmychnął przed atakiem z góry, robiąc przewrót w tył. Niefortunnie, wpadł na stołek, na którym siedział jakiś chłop, czy raczej moczymorda. Ten z kolei, wytrącony ze swych pijackich wywodów, depnął nań, ze złością.  Kmecie podążyli za swoim kompanem i rzucili się w stronę chłoptysia. Widząc, że jego szanse maleją, złapał się on za główną krokiew i pomknął do góry.

– Złaźże gównojadzie! – zakrzyknął któryś z nich. Młodzieńcowi jednak nie było spieszno aby schodzić. Złapał równowagę, po czym skoczył na kolejny szczebel, i kolejny, i kolejny, aż dotarł do otworu, który wypuszczał opary ze środka. Uciekł przezeń, słysząc za sobą obelgi i dźwięk rzucanych przedmiotów. Robiąc wgłębienia w trzcinie, przebiegł szybko na drugą stronę dachu, po czym wskoczył na swą kulbakę i pognał przed siebie.

– Jeszcze pożałujesz chamie, iż zadarłeś ze mną! – rzucił dziko w tył. – Nie bez liku zwą mnie Komorem*. Już ja Ci spuszczę krwi dziadzie. – burknął pod nosem.  

*(Komar w języku staropolskim)

Jak wygląda przykładowa rozgrywka?

 

Ocena

Lato z Komarami to dobry tytuł do zabrania ze sobą w podróż. Jest on mały, o twardej oprawie, a co za tym idzie, ciężko go zniszczyć. Z kolei zasady gry są tak proste i zrozumiałe, że spokojnie możemy pograć ze swoimi pociechami, nawet jeśli są w wieku na granicy przedszkola/szkoły podstawowej. Dojrzalsza młodzież, jak i dorośli, również znajdą w tej grze zabawę i coś dla siebie. Nie jest może to tytuł wysokich lotów, ale czego oczekiwać więcej? Spełnia on swoje zadanie.

W pudełku niewiele znajdziemy, aczkolwiek gra mogła być jeszcze bardziej uboga. Bo po co grze karcianej więcej elementów? Otóż tytuł ten, jest wyposażony w żetony punktów ujemnych, których mogło nie być. Sama ich obecność zmienia sporo. Dlaczego? Lepsze takie liczenie punktów, niż na kartce. A jak wiemy, w podróży nie zawsze możemy znaleźć skrawek papieru i coś do pisania. To, że gra je posiada, jest na moje plusem. I chociaż nie są one zrobione z bardzo dobrego materiału, to wydaje mi się, że są na tyle odporne, aby wytrzymać sporo rozgrywek. Gorzej może być jednak z kartami, które powinny być wykonane z lepszego tworzywa. Tutaj szału nie będzie i zaczną się one szybko niszczyć, zważywszy na warunki, w których można w nią grać. Czy należy zatem inwestować w koszulki ochronne? Broń Boże. Gra jest na tyle dostosowana cenowo, że jak tą jedną zużyjemy, to po prostu można kupić następną. Inwestycja w ten tytuł nie ma sensu. Pewne okrojenie kosztów można nawet zauważyć u samego autora. Grafiki, chociaż ciekawe, są niewyszukane i podobne. To samo tyczy się klimatu. Tutaj go nie uświadczymy.

Inaczej ma się to z losowością. Niestety, tego typu gry mają to do siebie, że nie mamy wpływu na to, jaką kartę dostaniemy. Oczywiście, możemy zdecydować co zrobimy, co zagramy i tak dalej, co zmniejsza tę randomizację, lecz i tak, jest ona ciągle odczuwalna. Mimo wszystko, tytuł polecam mieć gdzieś pod ręką. Jeśli planujemy wyjechać w miejsce, gdzie granie w większe plansze może być problematyczne, albo chcemy odpocząć od gier (CO?!), to takie gry są jak znalazł na tego typu wypady. Ja sam oczywiście w ten tytuł za często grać nie będę, jednakże dobrze się przy nim bawiłem i utarcie innym nosa było przyjemne. Zdobycie 40 punktów przez przeciwnika, w momencie gdy Ty po wyliczeniu masz 39, robi swoje.

Dziękuję Mariuszowi i Maciejowi z Planszówkowego Zawrótu Głowy za udostępnienie gry do recenzji!

Ciekawy temat || Posiadanie punktów w formie żetonów
Niezbyt wytrzymałe karty

Wygląd:

Losowość:

Interakcja:

Wykonanie:

Poziom Trudności:

Moja Ocena:

 

Dodaj komentarz

avatar