POD LUPĄ #16: Detektyw

Seria Pod Lupą ma za zadanie wspomóc Cię przy zakupie gry planszowej. Nie ma nic gorszego niż źle dobrana planszówka. Dużo osób, zwłaszcza niedoświadczonych, popełnia jeden elementarny błąd. Wybiera grę na podstawie czyjegoś gustu. Nie mam nic przeciwko radzie gracza, który jest obyty w świecie gier planszowych. Często jednak bywa, że planszówko-maniacy proponują komuś coś pod siebie. A to nie jest dobre. Ponadto średnio doświadczeni gracze zazwyczaj źle wprowadzają nowych członków do społeczności. Aby nie popełnić tego błędu, wpierw pokażę Ci czyste fakty: co to za gra, dane na jej temat, jakie elementy posiada i obiektywną ocenę wraz ze skalą.

Bywa też, iż „nauczyciele” zapominają o tym, że każdy z graczy jest na innym poziomie zaawansowania. Osoba, która na co dzień nie grywa w plansze, nie kupi przecież na start Cywilizacji. Gdyby to zrobiła, mogłaby się bardzo zrazić do gier, gdyż tytuł ten jest wymagający. A tego przecież nie chcemy. Mnie i jak wielu ludziom, zależy na tym, aby społeczność graczy się rozrastała, a nie malała. W tym celu staramy się wspomagać ludzi zaczynających swoją przygodę, aby nie odstawili planszówek po jednej rozgrywce. Często bywa w tych przypadkach, iż gra była źle dobrana, albo po prostu za trudna. Tak, naprawdę tak jest. 

Co dziś trafia Pod Lupę? 

Tytuł: Detektyw || Polski Wydawca: Portal Games || Projektant: Przemysław Rymer, Ignacy Trzewiczek, Jakub Łapot || Premiera na Świecie: 2018 rok || Premiera w Polsce: 2018 rok || Wiek graczy: 16+ || Liczba graczy: 1-5 || Przewidywany czas gry: 120-180 min || Cena: aktualna  || Typy gry: Tematyczna || Kategorie: Dedukcja, Morderstwo/Zagadka  || Mechaniki: Kooperacja, Opowiadanie historii


W pudełku znajdziemy:
Instrukcję, Przewodnik i Księgę Spraw || 5 Talii Spraw (każda po 35 różnych kart) || 1 Planszę || 2 teczki akt || 52 żetony (5x specjalny, 15x autorytetu, 10x stresu, 5x użytych zdolności, 5x uniwersalnych umiejętności i po 3x Badań, Technologii, Wnikliwości i Przesłuchań) || 3 drewniane znaczniki (Czasu, Zespołu Śledczych i Dnia) || 5 kart postaci (konsultantów)  || Woreczki strunowe do dowodów

Co robimy w grze?

 

Jak wygląda przykładowa rozgrywka?

 

Ocena

Kiedy pierwszy raz usłyszałem o Detektywie, to prawdę powiedziawszy w ogóle nie zwróciłem na tę grę oczu. Pomimo, że brałem pod uwagę fakt, iż gry z pod ręki Ignacego Trzewiczka ( i w tym przypadku P. Rymera i J. Łapota) zazwyczaj były bardzo dobre, to jakoś nie byłem nią zainteresowany. Widocznie potrzebowałem czasu do przekonania się, do tego tytułu. Teraz, po ograniu go, z całą pewnością mogę dorzucić swoje pięć groszy.

Gdy zaczynałem pierwszą rozgrywkę, nie miałem zbytniego problemu z ogarnięciem instrukcji, jak i samej rozgrywki. Dla mnie, pewien chaos zawarty w niej, był jak najbardziej do zrozumienia. Z kolei dla innych graczy, nie praktykujących w grach planszowych, stwarzał pewne problemy. Był on swoistym punktem kontrolnym. Część graczy zniechęcała się, stwierdzając po prostu iż tytuł jest nudny, czyt. za trudny. Kiedy starałem się zrozumieć dlaczego, przyszła mi pewna myśl. Przecież I. Trzewiczek ma swój styl układania instrukcji, przez co bywa ona (w pewien sposób) chaotyczna, co wspomniałem wyżej. Człowiek o milionach pomysłach na sekundę, ma w końcu do tego prawo – a napisana treść, może być taka nawet po kilkunastu poprawkach. Mnie osobiście, ciężko było zrozumieć jak te 16 stron instrukcji może stwarzać problemy. Przecież widać gołym okiem, iż wydawnictwo Portal, naprawdę napracowało się aby była ona zrozumiała. Na szczęście, wystarczyło współgraczom wytłumaczyć zasady.

Wrócę jednak do pierwszej rozgrywki, gdyż to po niej, możemy zauważyć dużo ważnych szczegółów. Na samym początku rzuciła mi się w oczy nieprzydatność agentów. Po sporej ilości rozgrywek, użyliśmy ich może dwa razy? I to tylko agenta, który za dwa żetony autorytetu dostarcza nam żeton Jokera. Oprócz tego, w grze brakuje pewnego poczucia, iż jesteśmy tymi agentami. Rozwiązywanie sprawy i wciąganie się w jej klimat, jest jak najbardziej ok! Tyle tylko, że do pełnego zachwytu pod względem atmosfery, tego elementu właśnie brakuje i zmienia on w dużej mierze spojrzenie na rozgrywkę.  Co za tym idzie, konsultanci też są bezużyteczni. Na samym początku bierzemy za nich tylko żetony i do końca rozgrywki ich nie używamy. Brak logiki. Jednak odnosząc się jeszcze do samych postaci, to nie przypadło mi do gustu, poruszanie się wszystkimi postaciami razem, tzn. w grupie. O wiele lepiej, byłoby gdyby gracze mogli w tym samym momencie robić kilka rzeczy na raz. To sprawiłoby, że każdy gracz ma co robić w grze i jego głos jest tak samo ważny jak innych. Logicznym jest, iż wtedy trzeba by napracować się więcej nad scenariuszami, jednakże sądzę że gra byłaby wtedy jeszcze bardziej interesująca. Czy ulepszyło by to rozgrywkę? Myślę że tak. Mimo to, zaproponowane rozwiązanie (przy poruszaniu się w grupie) przez Portal spełniło swe zadanie i każdy miał co robić, aczkolwiek gorzej już było z wyrażaniem własnego zdania.

Kolejnym mankamentem, który może nie jest aż tak rażący w oczy, ale z pewnością zwraca na siebie uwagę, to błędy w treści. Mi to aż tak nie przeszkadzało, lecz osobom spoza kręgu gier planszowych czasami nawet bardzo, a to przecież ich winniśmy zachęcać, a nie zniechęcać! Irytacjom nie było końca, przy czytaniu tekstu, poprawiając go własnymi słowami. O samym stylu napisanych teł fabularnych napiszę tyle – są lepsze i gorsze. Jedne podobały mi się bardzo, a inne mogłyby być atrakcyjniejsze. To samo tyczy się jakości elementów i ich praktycznego zastosowania. Spełniały one swe zadanie, jednakże gra sama w sobie, mogła być ciut lepiej zaprojektowana. Mnie, sama praktyczność kart przypadła do gustu, gdyż było na nich to, co powinno być. W grze spodobał mi się jeszcze i w sumie nie tylko mi, dodatkowy element w postaci Akt. Takie smaczki, obligatoryjnie muszą znajdować się w kolejnych sprawach! To napędza klimat!

To samo tyczy się bazy Antares. Nie trawię gier, w których należy wykorzystywać cokolwiek, co ma wspólnego z elektrycznością. Gry bez prądu, muszą być bez prądu, jak nawet sama nazwa wskazuje. Nie mniej jednak, jest to pierwsza gra, która ma moje błogosławieństwo do używania elektroniki. W tym przypadku Portal strzelił w dziesiątkę, tworząc bazę i umożliwiając graczom zaczerpnięcie informacji z internetu. Pomieszanie elementów historycznych z tymi arealnymi jest bezbłędne! Brawa należą się też, za wciągnięcie w grę elementu Polski. Moim zdaniem, każda gra tworzona przez naszych rodzimych autorów, w której jest możliwość wplecenia w jakikolwiek sposób naszego kraju, powinna taką namiastkę mieć. Rozszerzanie świadomości o istnieniu Polski jak i jej historii jest dobre dla naszego kraju.

Zapewne w tym momencie nadejdzie pytanie. Skoro tyle „złego” jest w tej grze, to po co w ogóle ją kupować i pisać o niej? Moim zdaniem warto. I chociaż te elementy, które wymieniłem powyżej, to kwestia niedopracowania, bądź innego spojrzenia na grę (może wydawca skupił się na osiągnięciu innego celu), to gra w stu procentach spełnia swoje zadanie – intryguje. Sama próba rozwikłania zagadki już robi swoje, a co dopiero gdy możemy uczynić to w większym gronie. Z pewnością tytuł ten, zmobilizuje niejedne szare komórki do myślenia! Stwarza klimat, buduje pewne napięcie. Czas nas ciągle goni i mamy nóż na gardle. Naprawdę to czuć! Sprawy mijają jedna za drugą, aż do momentu, w którym kończymy w końcu kampanię i możemy odetchnąć, aby zaraz potem zadać sobie kolejne pytanie. Co dalej? No właśnie. Gra ma o tyle dobrze, iż można ją rozwijać o kolejne dodatki i to mnóstwo dodatków. Po prostu tworzy się nowy scenariusz, dorzuca zestaw kart i ew. dodatkowych elementów, i szafa gra. Z kolei samo kupienie gry, ma ten minus, iż te dodatki trzeba będzie niestety zakupić.  Przykro zatem, iż jest to gra (w pewnym sensie) jednorazowa. Przecież nie ma sensu rozgrywać jeszcze raz tej samej kampanii. No, chyba że coś wam poszło nie tak. Po zbadaniu wszystkich spraw, albo zakupimy nowy dodatek, albo odkładamy na półkę i będzie ona zbierać kurz. Ewentualnie możemy ją odsprzedać, co w dużej mierze ratuje grę. Rozegranie jej przez kogoś, nie jest równoznaczne z tym, że ktoś inny nie będzie mógł przeżyć tego samego co wy. (Przy sprzedaży, pamiętajcie aby poukładać karty w przegródkach tak, aby nie pomylić kart. To może zepsuć grę).  Zatem czy warto kupić tę grę? Moim zdaniem zdecydowanie tak. Ku zakupowi gry przemawia przede wszystkim cena. W tej chwili gra kosztuje około 100 zł i nie sądzę, aby była ona zbyt wygórowana. Jest mało gier o podobnym zaangażowaniu, a dzięki temu, możecie sprawdzić czy byłby z was wytrawny detektyw, czy może mizerny poszukiwacz.

Dziękuję Asi z On Table Gry Planszowe za udostępnienie gry do recenzji!

Czasami bywa ciężko! || Dobra cena || Interesujący klimat
Ciągły dostęp do internetu || Praktycznie, jednorazowa gra || Błędy językowe || Nieprzemyślane zastosowanie agentów

Wygląd:

Losowość:

Interakcja:

Wykonanie:

Poziom Trudności:

Moja Ocena:

Dodaj komentarz

avatar