O mnie

Cześć! Skoro tutaj trafiłeś(), zapewne chciał(a)byś dowiedzieć się czegoś więcej o mnie. Staram się nie upubliczniać informacji na mój temat w internecie, jednakże sądzę, że skoro masz zamiar odwiedzać moją stronę, to masz prawo znać pewien mój zarys. W końcu to ja tutaj jestem Karczmarzem. 

Moja przygoda z grami planszowymi zaczęła się bardzo dawno temu, za czasów, kiedy plansze nie były tak bardzo rozbudowane, a wiedza na ich temat w Polsce, była znacznie ograniczona. Kilka lat po wielkim boomie w Niemczech (1995 r. Premiera gry – Osadnicy z Catanu) miałem przyjemność uczestniczenia w letnich półkoloniach w swoim macierzystym mieście. Za dzieciaka ten okres wydawał się dość długi i z początku myślałem, iż będzie to katorga.  Zapewne pamiętasz swój „pierwszy raz”, kiedy spotkałeś() się z czymś nieznanym i nie jesteś zbyt chętny(a) do opuszczenia swojej oazy. Dzięki osobom, które tam poznałem, nie mogę powiedzieć nic innego jak „Dziękuję!” To wtedy, pierwszy raz wygrałem jakąkolwiek rozgrywkę w grę planszową, a przynajmniej tak mi się wydaje (wcześniejszych gier planszowych, o ile były, po prostu nie pamiętam). A tą grą był wszystkim dobrze znany Eurobusiness. Może pamiętasz go, a może nie. Jednak zdaje mi się, że wszyscy kojarzą zielono-żółte kartonowe pudełko, które głośno krzyczało „I Ty zostaniesz milionerem!”. Ah…. te czasy! Od tamtych dni, zdobyłem wiele doświadczenia na różnych polach. Gry wszelakiej maści, były cały czas ze mną. Od ogrywania z bratem i kuzynem Fify, z tatą pamiętnego Rune, a kuzynami pierwszej wersji Playstation.

Jednak to nie było do końca to. Mając z 16 lat, pewnego razu zostałem zaproszony na granie w planszówki. I pierwsze co mi przyszło do głowy, to właśnie eurobusiness czy monopol. Powiedziałem: „W sumie, czemu nie?”. Ku mojemu zdziwieniu, nie było to żadne z powyższych. O ile się nie mylę, pierwszą grą, którą ruszyłem był Modern Art. I wtedy się zaczęło.  Plansze były wszędzie. Jak nie sesje RPG, to plansze i na odwrót. Wiem, że jako większe wyzywanie, na stół została wyłożona Agricola. Chciałbym wtedy widzieć swoją minę, gdyż byłem pewien, że w końcu znalazłem to coś. I w tym miejscu chciałbym na chwilę się zatrzymać i podziękować Krystianowi, dzięki któremu mogłem rozpocząć tę przygodę. Gdyby nie jego rzetelne wprowadzenie, mógłbym być po tej drugiej stronie, zrażonej do gier planszowych. Jeszcze raz dzięki!

Od tamtego czasu przegrałem mnóstwo tytułów. Od planszówek czysto imprezowych, kończąc na molochach. I tak aż do teraz. Masa expa, spotkanych ludzi, gier, prowadzonych sesji RPG, przyczyniła się w końcu do tego, iż powstaje to miejsce, ta Tawerna. Sądzę, że mam taką wiedzę, taki charakter i umiejętności, iż wyjdzie to wszystkim na dobre. A z pewnością nikt na tym nie straci. Robię to miejsce z czystej chęci, nie chcąc nic w zamian. Jeśli swoimi wypocinami wciągnę w gry choć jedną osobę, to myślę że sprawa jest warta świeczki. Poza tym, nie zależy mi na milionach czytelników. Wystarczy że będzie konkretna, aktywna grupka, dla której warto pisać. A dlaczego ma być? Bo przywiązuję uwagę do rzeczy, na które mało kto zwraca uwagę. Często mam odmienne zdanie od pozostałej rzeszy graczy, inne taktyki, podejście. Wiadomo, że ile graczy tyle gustów, ale o tym przecież się nie rozmawia. W grach ubóstwiam negatywną interakcję. Zdaje mi się, że nic bardziej nie łączy ludzi (czasami na chwilę podzieli) niż właśnie ta cecha. No, poza spędzaniem razem czasu, ale to chyba logiczne, nieprawdaż? Chociaż… w tych czasach, spędzanie razem czasu różnie wygląda.

 

 

Karczma Gier jest miejscem, w którym Karczmarz dzieli się ze swymi gośćmi różnymi usłyszanymi przygodami, historiami. Wiele z nich sam przeżył w młodości, a przecie każdy z nas, lubi dzielić się pewnymi swoimi opowiastkami. Ponadto ma on czasami dostęp do towarów, prędzej niż ktokolwiek inny. Lubi rozmawiać, jest uprzejmy, wesprze dobrą radą, a przede wszystkim, zawsze przysiądzie z Tobą do partyjki kości. Jednakże uważaj, oszustwa on nie ścierpi. Takich gości to wyprasza w trymiga! Wszystkich innych przyjmie, z otwartymi rękoma. 

Zatem bywaj w zdrowiu, przyjacielu,

Do rychłego!